Be Active, ul. Zachodnia 7/5A, 30-350 Kraków
+48 506 337 059
  • img
1

Dlaczego Maria została Osteopatą. Historia prawdziwa...

A może bardziej dlaczego...

Historia ta ma swój początek dawno temu na zboczach gorczańskich wyciągów narciarskich. W tym czasie moją pasją był snowboard.

Teraz jak na to popatrzę z perspektywy. To można powiedzieć, że pasja rodzi pasję ! A zaczęło się od upadku, jednego z wielu w tamtym czasie.

Ci z Was, którzy na desce jeżdżą, wiedzą, że upadki na kość krzyżową to chleb powszedni snowboardzisty.

Upadek ten pamiętam i pamiętać będę (dlatego w wywiadzie zawsze pytam czy mieliście kontuzje, które przed oczami macie do dziś). To jedne z tych, którym towarzyszy bezdech i myśli czy oby na pewno wszystkie kości są na miejscu.

Mój odcinek lędźwiowy kręgosłupa po tym upadku niestety trochę zmienił swoje ułożenie, a objawem tego była rwa kulszowa.

Stała się ona moją towarzyszką na parę dobrych lat. Mimo fizjoterapii i ćwiczeń wracała jak bumerang przy większych przeciążeniach. Praca fizjoterapeuty nie należy do najlżejszych, tym bardziej owa sytuacja rzucała marne światło na przyszłość pracy w tym zawodzie.

Na szczęście, pewnej zimnej jesieni wybrałam się na kurs doszkalający do Poznania. Jechałam tam z ciężkim sercem, gdyż mój mąż w tym czasie żeglował po gorącej w tym czasie Chorwacji. Nauka od zawsze wymagała ode mnie poświęceń. Ale o tym innym razem...

I tak siedząc na zajęciach, poznałam jednego z organizatorów szkolenia, który był osteopatą. Opowiedział nam, czym jest osteopatia i kiedy można ją zastosować. Zapaliła się we mnie nieznana iskierka ciekawości.

Po powrocie do domu, umówiłam się na wizytę do poleconego osteopaty. Po dwóch wizytach pożegnałam moja długoletnią towarzyszkę. Po zabiegach czułam się paskudnie (dlatego zawsze Was ostrzegam), ale w przeciągu dwóch tygodni "odzyskałam" swobodę swojego ciała.

To piękne uczucie, które pchnęło mnie w kierunku studiów na Akademii Osteopatii. I tak zaczęła się moja osteopatyczna przygoda, która trwać będzie jeszcze długo.

Myślę, że ta droga nigdy się nie skończy. Każda napotkana osoba uczy nas bycia lepszym osteopatą. Jak to mówią nie ma tego złego… Wiem o jakim bólu mówią moi pacjenci, wiem jak bardzo potrafi on wyłączyć nas z życia! Ale przede wszystkim nauczyło mnie to patrzeć na moich pacjentów całościowo. Dlatego męczę Was wywiadem i licznymi pytaniami. Czasami jeden upadek decyduje o naszym życiu. To co w danym momencie wydaje nam się nie do przejścia, może pokazać nam nową drogę...

Kto wie? Może właśnie ten kierunek okaże się właściwy?


Wróć do strony głównej bloga