
Syndrom Matki karmiącej nieustannie to sformułowanie babci moich chłopaków.
Stwierdzam, że trafiła w sedno, dlatego postanowiłam skrobnąć kilka słów o karmieniu od strony kręgosłupa.
W dzisiejszym wpisie będzie o tym co boli, dlaczego boli i jak można sobie z tym radzić.
Najważniejsza zasada: Pozycja do karmienia powinna być wygodna. Kiedy Twoje ciało będzie mniej napięte, dziecko bardzo szybko to odczuje.
Mały ssak i matczyny kręgosłup
Mały ssak przychodząc na świat, często nie odstępuje piersi zbyt chętnie. Częstotliwość posiłków bywa różna, ale w przeliczeniu na matczyny zegar potrafi zabierać większość doby. Ssaki są mniej lub bardziej żerne, o czym sama miałam okazję się przekonać. Staś jadł co trzy godziny, natomiast Józio potrafił jeść co godzinę. Stąd też jego radosne „chomiczki”. Wiadomo, czas szybko leci. Posiłki z czasem się stabilizują, karmienia stają się bardziej przewidywalne, a później wprowadzamy kolejne pokarmy. Ale początkowy etap bywa naprawdę trudny. I dla dziecka. I dla mamy. I dla pleców mamy.
Karmienie nie zawsze przychodzi łatwo
Zawsze myślałam, że karmienie jest tak fizjologiczną czynnością, że matka natura na pewno ma na to jakiś magiczny sposób. No cóż. Są mamy, które w ciąży tyją kilka kilogramów, mają brzuszki jak piłeczki i w dwa miesiące wracają do formy sprzed ciąży. Są też mamy, którym mleko tryska na wszystkie strony, a maleństwa bez problemu jedzą, zasypiają i wyglądają jak z reklamy pieluszek. Ja do takich mam nie należę.
Początki karmienia Stasia i Józia były związane z brakiem pokarmu, zastojem laktacyjnym i bólem. A kiedy boli pierś, boli ciało, jesteś niewyspana i próbujesz ogarnąć nową rzeczywistość. Naprawdę trudno myśleć jeszcze o idealnej pozycji do karmienia. Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Dlatego problemy z karmieniem budzą frustrację, lęk, poczucie winy i jeszcze więcej napięcia. A napięcie, jak wiadomo, rzadko pomaga.
Przy problemach z laktacją przypomniałam sobie moją naukę pływania. Wmawiałam sobie, że każdy ssak pływa, więc to musi być do ogarnięcia. Tę samą metodę zastosowałam przy karmieniu. I tu trzeba pamiętać, że pewne rzeczy potrzebują czasu. Żyjemy w świecie, w którym wymaga się od nas wszystkiego na już. A większość kwestii związanych z ciążą, porodem, karmieniem i powrotem do siebie to proces. A proces wymaga czasu.
Czym jest syndrom matki karmiącej nieustannie?
Syndrom matki karmiącej nieustannie to moje robocze określenie na zestaw dolegliwości, które często pojawiają się u mam karmiących. Nie tylko piersią. Dotyczy to także mam karmiących butelką, długo noszących dzieci, usypiających na rękach, siedzących godzinami w jednej pozycji i próbujących przetrwać kolejną noc z małym człowiekiem przyklejonym do ciała.
Do najczęstszych dolegliwości należą:
- ból między łopatkami,
- ból szyi,
- napięcie karku i barków,
- drętwienie palców w trakcie snu i w ciągu dnia,
- ból dolnych pleców,
- sztywność kręgosłupa,
- problem z zainicjowaniem ruchu, na przykład ze wstaniem z łóżka,
- napięciowe bóle głowy,
- uczucie zamknięcia klatki piersiowej,
- trudność z pełnym oddechem,
- ogólne zmęczenie ciała.
U mam po cesarskim cięciu mogą nasilać się także dolegliwości w obrębie blizny. Może pojawiać się ciągnięcie, tkliwość, uczucie ograniczenia w brzuchu albo napięcie, które wpływa na postawę i sposób oddychania. Problemy te mogą wynikać ze złej pozycji podczas karmienia, długiego noszenia dziecka, braku odpoczynku, przeciążeń po ciąży, zmian hormonalnych i napięć, które ciało nosi jeszcze po porodzie.
Dlaczego karmienie obciąża ciało?
Kiedy karmisz, bardzo łatwo wejść w pozycję zwiniętą. Głowa pochyla się do dziecka. Barki idą do przodu. Klatka piersiowa się zamyka. Plecy zaokrąglają. Miednica ustawia się byle jak, bo najważniejsze jest przecież to, żeby dziecko jadło. Do tego dochodzi niewyspanie, stres, częste podnoszenie dziecka, noszenie, przewijanie, odkładanie, bujanie i funkcjonowanie w pozycjach, których przed porodem raczej nie praktykowałyśmy przez kilka godzin dziennie. Ciało mamy po porodzie jest w przebudowie. Brzuch, dno miednicy, przepona, kręgosłup, blizny, piersi, hormony i układ nerwowy próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nic dziwnego, że po pewnym czasie coś zaczyna boleć.
Jak karmić, żeby mniej obciążać kręgosłup?
Najważniejsze: Twoja pozycja ma znaczenie. Pamiętaj, żeby karmienie było wygodne nie tylko dla dziecka, ale też dla Ciebie. Jeśli Twoje ciało jest napięte, dziecko może również trudniej znaleźć dobrą pozycję. Może bardziej się napinać, łapać więcej powietrza, ulewać albo szybciej się męczyć. Nie zawsze da się wszystko ustawić idealnie, szczególnie w środku nocy. Ale można zadbać o kilka prostych rzeczy. Oprzyj plecy. Fotel lub kanapa nie powinny być zbyt głębokie, bo wtedy trudniej będzie Ci wstać, szczególnie po cesarskim cięciu. Jeśli mebel jest wygodny, ale za głęboki, włóż za plecy poduszkę albo zwinięty koc. Używaj poduszki do karmienia. Osobiście uważam ją za świetny wynalazek. Sama korzystałam też z poduszki do spania dla ciężarnych. Jej minus to długość i średnia pakowność na wyjazdy. Plus? Starszy syn uwielbiał straszyć nią domowników, bo świetnie sprawdzała się jako wąż.
Oprzyj stopy na podłodze. Jeśli nie sięgają wygodnie, zorganizuj sobie podnóżek. Wiszące nogi potrafią bardzo szybko zwiększyć napięcie w miednicy i dolnych plecach. Przyciągaj dziecko do siebie, a nie siebie do dziecka. To bardzo ważne. Mama często pochyla się w stronę malucha, zamiast ułożyć go wyżej i bliżej swojego ciała.
Zmieniaj pozycje. Możesz karmić w siadzie, półleżeniu, leżeniu na boku albo w innych pozycjach, które omówisz z doradcą laktacyjnym. Czasem karmienie na leżąco daje ogromną ulgę, ale jeśli karmisz tak cały czas i zaczynają boleć Cię biodra, warto poszukać innego rozwiązania.
Bliskość to nie tylko karmienie
Warto pamiętać, że karmienie często zaczyna pełnić u dziecka także funkcję zaspokajania potrzeby bliskości i ssania. To naturalne. Ale jeśli czujesz, że Twoje ciało zaczyna odmawiać współpracy, warto szukać też innych sposobów budowania bliskości. Może to być noszenie w chuście, przytulanie, kontakt skóra do skóry, kołysanie, wspólne leżenie, rozmowa, śpiewanie albo zwykłe bycie blisko. Wiem, że to trudne, bo dziecko często wie najlepiej, czego chce i komunikuje to bardzo konkretnie. Ale pamiętaj, że ono jeszcze przez wiele lat będzie potrzebowało sprawnej fizycznie mamy. Twoje ciało też jest ważne.
Ćwiczenia i ruch po porodzie
Pamiętaj o ćwiczeniach, ale nie o takich z presją szybkiego powrotu do formy. Po porodzie ciało potrzebuje mądrej, stopniowej pracy. Czasem zaczynamy od oddechu, delikatnego uruchomienia kręgosłupa, rozluźnienia klatki piersiowej, pracy z dnem miednicy i prostych ćwiczeń, które pomagają wrócić do lepszego czucia ciała.
Świetnym sposobem na otwarcie klatki piersiowej może być basen, joga, pilates albo ćwiczenia dobrane przez fizjoterapeutę. Bardzo dobrym rozwiązaniem bywają zajęcia dla mam z dziećmi albo indywidualnie ustalony kilkuminutowy trening, który można wykonać w domu między karmieniem, przewijaniem i próbą wypicia ciepłej kawy. Nie chodzi o to, żeby od razu robić wszystko. Chodzi o to, żeby zacząć od małych rzeczy i robić je regularnie.
Kiedy warto skorzystać z pomocy?
Jeżeli ból karku, pleców, głowy, drętwienie rąk, napięcie w klatce piersiowej albo dyskomfort w okolicy blizny utrzymują się mimo zmiany pozycji i odpoczynku, warto skonsultować się ze specjalistą. Fizjoterapeuta lub osteopata może sprawdzić, skąd bierze się napięcie, jak pracuje Twoja klatka piersiowa, kręgosłup, przepona, brzuch, blizna i całe ciało po porodzie. Może też pokazać Ci, co robić, żeby dana sytuacja nie powtarzała się przy każdym karmieniu. Bo celem nie jest tylko przetrwać. Celem jest funkcjonować lepiej, z mniejszym bólem i większym poczuciem, że Twoje ciało nadal jest Twoje.
Pamiętaj, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
A naprawdę trudno być szczęśliwą, kiedy wszystko boli, ręce drętwieją, kark jest z betonu, a plecy proszą o litość. Nie musisz udawać, że tak ma być. Nie musisz czekać, aż dziecko przestanie jeść co godzinę. Nie musisz godzić się na ból tylko dlatego, że jesteś mamą.
Jeżeli czujesz, że ten temat dotyczy Ciebie, pod wpisem znajdziesz specjalistów Be Active, którzy pracują z kobietami po porodzie, bólem kręgosłupa, napięciem podczas karmienia i dolegliwościami w obrębie blizny po cesarskim cięciu. Możesz sprawdzić ich profile i umówić wizytę również online. Mama też potrzebuje opieki. Nie tylko dziecko.

