
Strach, złość, niemoc, samotność, przemęczenie i ogromna niepewność. Te emocje towarzyszą nam od wielu miesięcy. Ilość negatywnych informacji przytłacza i nie daje odetchnąć. Strach o zdrowie bliskich i swoje własne ogranicza nas psychicznie i fizycznie. Brak łatwego dostępu do opieki medycznej potrafi odebrać poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie mocno dotyka to osób chorujących przewlekle, będących w trakcie leczenia, rodziców małych dzieci i wszystkich tych, którzy już wcześniej funkcjonowali na granicy swoich sił.
Ograniczenia w kontaktach międzyludzkich także zostawiają ślad. Coraz częściej widać zmęczenie, napięcie, stany lękowe, spadek nastroju i poczucie osamotnienia.
Przyparci do muru tracimy radość z życia i bycia. To potężny problem, który dotyka każdego z nas. Jedni radzą sobie z nim lepiej, inni gorzej. Czasem osoby, które zawsze wydawały się bardzo silne, nagle tracą grunt pod nogami. I naprawdę mają do tego prawo, kiedy ciało zaczyna mówić za emocje.
Postanowiłam napisać ten artykuł, ponieważ coraz częściej widzę w gabinecie skutki sytuacji, w której żyjemy. Kochani, wielu z Was traci oddech. Nie zawsze chodzi o chorobę układu oddechowego. Często jest to oddech związany ze stresem, napięciem, lękiem, brakiem ruchu i przeciążeniem codziennością. Praca przy stole kuchennym, wymuszona pozycja przed komputerem, brak aktywności fizycznej, natłok obowiązków, a do tego bycie pracownikiem, rodzicem, nauczycielem, opiekunką i domowym psychologiem swojej rodziny. To jest naprawdę dużo. Każdy ma prawo do złości, zmęczenia, smutku i poczucia bezsilności. Nazywanie emocji jest bardzo ważne. Rozmowa o nich także. To, co rodzi się w naszej głowie, bardzo często odnajdujemy później w naszym ciele. Patrząc z perspektywy osteopatii, fizjoterapii, medycyny chińskiej czy pracy z ciałem, trudno oddzielić świat emocji od fizyczności. Jesteśmy skomplikowanym mechanizmem. Żeby dobrze działać, potrzebujemy równowagi. A teraz o tę równowagę naprawdę niełatwo.

Dlaczego oddech jest tak ważny?
I tu wracamy do tytułu artykułu. Oddech, oprócz swojej podstawowej funkcji fizjologicznej, potrafi działać cuda. Zapewnia nam życie, ale może też pomagać regulować napięcie, uspokajać układ nerwowy i przywracać kontakt z własnym ciałem. Przez ostatnie tygodnie wielu z Was trafiało do Be Active z powodu problemów z oddychaniem. Na szczęście nie zawsze były one związane z infekcją. Bardzo często ich tłem był stres, przeciążenie i długotrwałe napięcie. Pojawiały się problemy ze snem, ucisk w klatce piersiowej, ograniczona ruchomość kręgosłupa, napięciowe bóle głowy i ogromne zmęczenie. Ciało zaczynało mówić: mam dość. Ćwiczenia oddechowe nie są tylko dla seniorów. Nic bardziej mylnego. Odpowiednio pokierowany oddech może przynieść ulgę osobie zestresowanej, przemęczonej, napiętej, przeciążonej pracą siedzącą albo długo funkcjonującej w trybie „muszę dać radę”. Praca z oddechem pomaga zauważyć, jak bardzo napinamy klatkę piersiową, brzuch, przeponę, barki i szyję. Czasem dopiero wtedy widzimy, że oddychamy płytko, szybko i wysoko, jakby ciało cały czas było gotowe do ucieczki. A przecież nie da się długo funkcjonować w takim napięciu. Pracy z oddechem możesz nauczyć się podczas spotkania z instruktorem oddechu metodą Butejko, fizjoterapeutą, osteopatą, instruktorem pilatesu, jogi czy medytacji. Ważne, żeby robić to spokojnie i z uważnością na swoje ciało. Ruch pomaga odzyskać kontakt z ciałem
Wiem, że w ostatnim czasie dostęp do aktywności fizycznej bywa ograniczony. Ale na szczęście mamy parki, lasy i zwykły spacer. Spróbuj wyjść na zewnątrz i pospacerować intensywnie przez 30 minut. Weź ze sobą kije do nordic walking, koleżankę z pracy albo po prostu swoje własne myśli, które w ruchu czasem układają się trochę spokojniej. Jeżeli boisz się, że nie masz techniki, nie wiesz, jak zacząć albo obawiasz się, czy ćwiczenia będą dla Ciebie bezpieczne, warto skonsultować się z instruktorem metody dr Butejki lub fizjoterapeutą. Dobrze dobrany ruch może pomóc poczuć się pewniej, bezpieczniej i spokojniej we własnym ciele.
Nie chodzi o wielką formę życia. Chodzi o pierwszy krok. Zadzwoń. Napisz. Spotkaj się ze znajomymi na świeżym powietrzu, jeśli możesz zrobić to bezpiecznie. Porozmawiaj z kimś, kto nie będzie od razu oceniał, doradzał i mówił: „inni mają gorzej”.
Płacz w poduszkę czasem przynosi ulgę, ale nie zawsze rozwiązuje problem. Może rozmowa z koleżanką, nawet przez telefon albo komunikator, okaże się małym wentylem bezpieczeństwa. A jeśli czujesz, że obecna rzeczywistość Cię przerasta, skontaktuj się z psychologiem lub psychoterapeutą. To nie jest słabość. To jest odpowiedzialność za siebie. Tak jak pisałam, mamy prawo pogubić się w tym całym zamieszaniu.
Terapia osteopatyczna, fizjoterapia czy masaż leczniczy mogą pomóc ciału poczuć się lepiej. Szczególnie wtedy, gdy napięcie utrzymuje się długo, oddech jest płytki, barki są stale uniesione, głowa boli od napięcia, a klatka piersiowa sprawia wrażenie zablokowanej. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z pracy z pacjentami, którzy trafiają do nas z problemami napięciowo stresowymi. Często już sama świadomość, że ciało nie zwariowało, tylko reaguje na długotrwałe przeciążenie, przynosi trochę spokoju.
A kiedy ciało poczuje ulgę, łatwiej wrócić do ruchu, oddechu, snu i codziennych małych rzeczy, które powoli wyciągają nas z napięcia. Dajmy sobie przestrzeń na emocje
Kochani, musimy dać radę. Ale nie w taki sposób, że zaciskamy zęby, udajemy, że wszystko jest dobrze i pędzimy dalej. Bądźmy silni, ale dajmy sobie przestrzeń na wszystkie emocje. Na złość, zmęczenie, smutek, strach i niemoc. One nie czynią nas słabszymi. One pokazują, że jesteśmy ludźmi. Nie poddawajmy się temu, co złe. Szukajmy oddechu, ruchu, rozmowy, wsparcia i spokojnych momentów, w których ciało może choć na chwilę przestać walczyć. A wtedy będzie nam łatwiej.
Jak najwięcej zdrowia.