Daj sobie przestrzeń, a wszystko będzie dobrze

Kochani

Wczoraj jedna z moich pacjentek zapytała mnie, jak radzę sobie ze stresem w obecnej sytuacji?

Przecież cały nasz świat się zatrzymał!

Plany wzięły w łeb i trzeba się odnaleźć na nowo...

Jak sobie radzę?

Ba! Czy sobie radzę !?! Dobre pytanie?!

Dobrze, żeby aktywność była regularna i umiarkowana. Taką właśnie uwielbia nasz układ nerwowy!!!

Długo zastanawiałam się nad mądrym wpisem, o skutkach stresu i tym jak się go pozbyć. Niestety doszłam do wniosku, że chwilowo całkowite pozbycie się stresu jest chyba nie możliwe. Utwierdza mnie w tym codzienna obserwacja ludzi - jak wiecie, jest to jedna ze składowych pracy osteopaty.

Tak sobie przesiaduję, na naszym mikro ogródku i widzę to jak mocno jesteśmy napięci.

Oddychamy na ćwierć gwizdka, barki mamy pod uszami, a nasza miednica zamiast płynąć w trakcie chodu, ciężko się przetacza.

Nie jestem pewna czy to skutek siedzenia w domu, czy ogólnie panującej filozofii lęku, ale nie wróży to nic dobrego dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.

A przecież tych dwóch składowych nie jesteśmy w stanie od siebie od dzielić.

Ciało reaguje na to co dzieje się w głowie, a głowa na to, jak czuje się nasze ciało. Idąc tym tropem pamiętajmy, że długotrwały stres upośledza funkcjonowanie naszego układu odpornościowego. Zadbajmy więc o przysłowiowy '' wdech'' dla ciała i ducha.

Już możemy spacerować, przytulać się do drzew i chłonąć przepiękną obecnie zieleń. Dla mnie to ogromna porcja energii!!!

I wiecie co?

Dzięki kwarantannie, odkryliśmy kilka przepięknych zakątków oddalonych zaledwie 2 km od naszego domu. To ważne, aby mieć takie miejsca, które w krótkim czasie są w stanie naładować nasze baterie.

Tutaj będę nudna i jak zawsze spróbuję zachęcić Was do aktywnego trybu życia. Dobrze, żeby aktywność ta była regularna i umiarkowana. Taką właśnie uwielbia nasz układ nerwowy!!!

I tu pochwale się Wam swoim moim małym sukcesem. Udaje mi się zwlec moje ciało i ducha na mate 4-5 razy w tygodniu!!!

Moją tarczą w walce z całym tym wiruskiem, jest właśnie joga i nauka medytacji. Tą drugą sztukę, będę jeszcze długo opanowywać, ale cieszę się, że w końcu dałam sobie na nią przestrzeń!

Dbając o siebie, nie możemy pominąć naszego paliwa -czyli wszystkiego tego, co ląduje na naszym talerzu!

Czas sprzyja złym nawykom?

A może w końcu, w domu masz czas, żeby zmienić swoje nawyki?

Zależy jak do tego podejdziesz!

Jeżeli nic nie zmienisz nic się nie zmieni.

My jakiś czas temu przeorganizowaliśmy sposób odżywiania.

  • jemy mniej mięsa
  • więcej warzyw
  • pełnoziarniste pieczywo
  • mnóstwo kasz.

Oczywiście kochamy też czekoladę.

Ale kiedy znajdziemy balans to i czekolada nie straszna!

  • pijcie dużo wody,
  • soki wyciskajcie
  • zrezygnujcie z przetworzonego jedzenia.

Poważnie - uważam że nasz sposób odżywiania ma kolosalny wpływ nasze życie. Na jego jakość, w wielu aspektach! Zarówno fizycznym, psychospołecznym i duchowym.

Co więc jest moim przepisem na nie popadanie w paranoje i skrajności?

Balans! W każdym aspekcie!

Nie łatwy i wymagający pracy, przyznania się do błędów i nauki samoakceptacji swoich słabości!

Jesteśmy tylko ludźmi, którym przyszło ogarnąć nie łatwy temat!

Dajmy sobie przestrzeń ,a wszystko będzie dobrze!

Damy radę kochani, bo kto jak nie my!