Czy każdy z nas ma prawo do słabości?

Do napisania tego wpisu skłoniła mnie historia jednej z moich pacjentek. Kobiety silnej, niezależnej, dobrze zorganizowanej. Takiej, która na co dzień ogarnia dom, dziecko, pracę, obowiązki i siebie. A jednak złamał ją w życiu jeden z najtrudniejszych przeciwników, czyli ból. Problemy zaczęły się od bólu jamy brzusznej, całej nogi i barku. Pewnego dnia Olga obudziła się z bólem tak silnym, że trafiła do szpitala. Trzytygodniowa diagnostyka nie dała jednoznacznej odpowiedzi. Lekarze nie znaleźli nic, co ich zdaniem mogłoby dawać aż tak silne objawy. Ból jednak nie zniknął. A kiedy boli długo, mocno i nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego, głowa zaczyna pracować na najwyższych obrotach.

Kiedy ból zostaje bez odpowiedzi

Olga miała w domu małe dziecko, a jej mąż przebywał za granicą. Nic dziwnego, że jej nastrój mocno się pogorszył. Myślę, że dla każdej osoby, która ma w sobie choć odrobinę empatii, jest to zrozumiałe. Kiedy czujesz silny ból, nie masz jasnej diagnozy, boisz się o siebie, a jednocześnie musisz funkcjonować jako mama, trudno zachować lekkość i dystans. W takiej sytuacji Olga wyszła ze szpitala z rozpoznaniem zaburzeń na tle nerwowym. Ból pozostał, a matczyne serce i głowa zaczęły budować najgorsze scenariusze.

I wtedy, jak to często bywa, otoczenie zaczęło doradzać.

  • „Ogarnij się”.
  • „Nie nakręcaj się”.
  • „Nie myśl tyle”.
  • „Może przesadzasz”.
  • Bo co można więcej zrobić?

Czy mamy prawo mówić komuś, żeby się ogarnął?

I tutaj pojawia się moje przemyślenie. Czy my naprawdę mamy prawo w takich sytuacjach doradzać komuś w ten sposób? Uważam, że nie ma nic gorszego niż kazać „ogarnąć się” osobie, która żyje w bólu, lęku i niepewności. Pamiętajmy, że osoby funkcjonujące w nieprzerwanym kole bólu mają prawo do obniżonego nastroju. Mają prawo do zmęczenia, płaczu, złości, strachu, bezradności i słabości.

  • To nie jest fanaberia.
  • To nie jest brak charakteru.
  • To nie jest przesada.

Długotrwały ból wpływa na układ nerwowy, sen, emocje, napięcie w ciele, relacje i codzienne funkcjonowanie. Potrafi zmienić sposób myślenia o sobie i o świecie. Potrafi odebrać poczucie bezpieczeństwa. Dlatego zamiast mówić komuś, żeby się ogarnął, czasem lepiej powiedzieć: jestem, słyszę Cię, poszukajmy pomocy.

Ciało i psychika są połączone

Jak zawsze Wam powtarzam i będę powtarzać, nasz organizm to jedność. Nie da się oddzielić ciała od psychiki i psychiki od ciała. Ból wpływa na emocje. Emocje wpływają na napięcie w ciele. Stres może nasilać dolegliwości. Dolegliwości mogą nasilać stres. I tak koło zaczyna się zamykać. To nie znaczy, że „wszystko jest w głowie”.

To znaczy, że człowiek jest całością. Jeżeli ciało cierpi, psychika też może mieć dość. Jeżeli psychika jest przeciążona, ciało może reagować jeszcze mocniejszym napięciem, bólem albo zmęczeniem. Dlatego w pracy z pacjentem tak ważne jest patrzenie szerzej. Nie tylko na jeden mięsień, jeden staw, jedno badanie czy jeden objaw. Ważna jest cała historia człowieka.

Nie bój się korzystać z pomocy

Jeżeli jesteś w podobnej sytuacji, nie bój się szukać pomocy. Czasem potrzebna jest konsultacja lekarska. Czasem wsparcie psychologa. Czasem pomoc lekarza leczenia bólu. Czasem fizjoterapia, osteopatia, praca z oddechem, ruchem, napięciem i tym, co ciało nosi w sobie od wielu tygodni albo miesięcy. A czasem potrzebny jest cały zespół ludzi, którzy spojrzą na problem z różnych stron. I to jest w porządku.

Korzystanie z pomocy nie oznacza słabości. Oznacza, że bierzesz odpowiedzialność za siebie i swoje zdrowie.

Każdy z nas ma prawo do słabości.

  • Nawet jeśli żyjemy w czasach facebookowych superbohaterów bez skazy.
  • Nawet jeśli wszyscy dookoła wydają się radzić sobie lepiej.
  • Nawet jeśli ktoś mówi, że inni mają gorzej.
  • Nawet jeśli przez całe życie byłaś tą silną osobą, która „daje radę”.

Masz prawo nie dawać rady.

Masz prawo potrzebować pomocy.

Masz prawo powiedzieć: boli mnie, boję się, nie wiem, co dalej.

I masz prawo szukać ludzi, którzy potraktują Cię poważnie.

Kiedy warto zgłosić się do specjalisty?

Jeżeli zmagasz się z bólem, który trwa długo, wraca, nasila się albo zaczyna wpływać na Twoje codzienne życie, nie zostawiaj tego bez wsparcia. Warto skonsultować objawy, sprawdzić, czy potrzebna jest dalsza diagnostyka, i dobrać terapię do Twojej sytuacji. Czasem już sama rozmowa i dokładne badanie pomagają uporządkować to, co wcześniej wydawało się chaosem.

Pamiętaj o tym: nie musisz być silna przez cały czas.